Zwycięstwo w Sieradzu!

W sobotę wieczorem po turnieju w Łodzi pojechaliśmy do pięciogwiazdkowego hotelu, gdzie hostessa o wymiarach 77-69-77 (brzydka była, taka klockowata) przyniosła nam pizzę, a jej szef z Tajwanu ryż z frytkami i kurczakami. Było tak super super, że nie dotarliśmy na koncert DJ Premiera. Nie przypominajcie nam o tym, bo później żałowaliśmy, że nas tam nie było – zobaczcie, tu jakiś fragment koncertu jest. Następnego dnia, jak przystało na profesjonalną ekipę, zapakowaliśmy się do “szredobila” (aka “szredomobila”, ale pierwszą nazwę Kacper wymyślił i jest dobra) i wróciliśmy do Opola.

A po drodze wstąpiliśmy na streetball do Sieradza. To była historia…

Na turniej zapisało się dziewięć ekip. Graliśmy każdy z każdym, czyt. osiem meczy “w grupie”. Będąc jeszcze w stanie “wczorajszym”, z zakwasami i poobijanymi ciałami tragicznie rozpoczęliśmy pierwszy mecz z, jak się później okazało, finalistami całego turnieju. Przy stanie 6:0 pierwsze kilka punktów rzucił Wonder, po czym Szred się obudził i tak mu już zostało do końca turnieju ;). Kacper i Bartu godnie walczyli pod koszem i stwarzali dobre okazje do zdobywania punktów dla Szreda. Prawdziwym x-factorem turnieju jednak był nasz Hastla, czyli Siówa, który jako jedyny “świeży” zawodnik w składzie pomagał w wygrywaniu spotkań. Wygraliśmy te osiem meczy, w których posypało się kilka niezłych akcji, które z kolei nie zostały zbyt ciekawie nagrane na kamerze, więc ich nie zobaczycie ;p, aż nadeszła pora na konkurs trójek. Mógł rzucać tylko jeden zawodnik z ekipy, a że Siówa chciał rzucać, bo mówił, że jest na fajerze, to rzucał. Nie wygrał ;). Półfinał oraz finał, mimo, że rozegrany z drużynami, które pokonaliśmy wcześniej, stworzył nam “trochę” problemów. O ile w półfinale wygrana nie przyszła zbyt trudno, to w finale ostra obrona oraz dyspozycja rzutowa przeciwników dała się nam we znaki. Przy stanie 13:13 (graliśmy do 15pkt) piłka była w naszym posiadaniu. Akcję rozpoczął Szred, który zaczął grać tyłem do swego obrońcy, a następnie wykonał pivot/obrót i od razu oddał szaloną trójkę, która… wpadła! Narobiło się hałasu, bo wbiegliśmy na boisko, ale było z czego się cieszyć.

Dostaliśmy między innymi tomik wierszy o Sieradzu za pierwsze miejsce ^^.
Pamiętajcie, grunt to sport i dobra zabawa. Pozdro dla Jabola, Gosi z Sieradza, skateshopu Harlem77 i naszemu sponsorowi Sixty-Nine za to, że dał nam możliwość i fundusze na tak zajebisty wyjazd!

Odpowiedzi: 3 do “Zwycięstwo w Sieradzu!”

  1. jabol Powiedział/a:

    pozdro, pozdro, dobry turniej, następnym razem wbijamy do opola

  2. SkocznyBoB Powiedział/a:

    nie zapomne jak szlismy ulicą w łodzi i nagle słysze jak ktoś spiewa ” Imma Hustla baby” :D Pozdrawiam chłopaki

  3. jozue Powiedział/a:

    to pewnie siówa ;]

Leave a Reply