Archiwum dla lipiec, 2008

H77 po czesku

Posted in Niusy on lipiec 31, 2008 by news

W ten weekend gramy na międzynarodowym turnieju streetball w Pradze jako jedyna ekipa przybywająca z Polski. Na miejscu zagrają też ekipy z Włoch, Niemiec, Litwy, Słowacji i innych krajów, generalnie, gruba sprawa. Życzcie nam powodzenia w komentarzach albo wylewajcie żale, dlaczego akurat my tam jedziemy, yo ;).

GramyFair Winter Lost Tapes

Posted in Niusy on lipiec 25, 2008 by news

W marcu tego roku Wonder wraz z Bartem wybrali się do Krakowa, gdzie na miejscu zdobyli jeszcze dwóch zawodników (Fabiana - również z Opola – oraz Eazy’ego) i rozegrali kilka spotkań w zimowej edycji turnieju GramyFair. Ten wyjazd był spontanem totalnym, bo pociąg mieliśmy o 7.15 z Opola, a o 6.50 jeszcze nie ogarnialiśmy świata ;]. W każdym bądź razie, graliśmy wtedy jeszcze jako Speedballin’ Opole, bo Harlem77 jako skład jeszcze nie był uformowany. Oto krótki klip z tego turnieju. Akcje są nagrywane aparatem cyfrowym i były w zbyt słabej jakości, by wrzucać to do poprzednich mixów, ale nie chcieliśmy, by materiał się zmarnował ;). Na mixie znajdą się: Bartu, Wonder, Eazy, Fabian, Clark, Yamaan, Filu, Webber oraz Pepa – obejrzyjcie paczki z konkursu wsadów :). Sprawdźcie video, klikając w więcej.

Czytaj dalej »

Juliada Battlegrounds

Posted in Niusy on lipiec 24, 2008 by news

Sprawdźcie to dziewczyny i chłopaczki, bo wyjazd na Juliadę w Krakowie był doprawdy mocno spontaniczny. Wyszło na to, że z całego składu na turniej pojechali jedynie Kacper oraz Wonder, a co z resztą składu? Został dobierany na miejscu. Grunt to sport i dobra zabawa.

Przybyliśmy na miejsce w piątek wieczorem, na miejscu już czekali na nas ballerzy The Squad’u – latający Clark, everyman Kacpa oraz crazy driva Kejdżizyl Manizyl. Clark z miejsca zgodził się na pozostanie trzecim zawodnikiem naszego składu ;). Jeszcze tego wieczoru nie obyło się bez pójścia na miasteczko AGH, gdzie Kacper wraz z Clarkiem odbyli powietrzną sesję, na której Clark wykonał tak masakryczną pakę, że przez chwilę nie mogliśmy się pozbierać do kupy. Wykonał ją po raz pierwszy w życiu, Harlem 77 Opole ma to na taśmie. Harlem77.4.pl Twoim pierwszym źródłem streetballowej informacji. Jeszcze tego wieczoru Kacpa załatwił nam wysokiego gracza na rezerwę, którego poznaliśmy dopiero następnego dnia, na turnieju. W ten sposób rozegraliśmy turniej w składzie: Clark, Kacper, Wonder oraz nowy znajomy Łukasz.

Sobota. Mecze były rozgrywane na krakowskim rynku na rozkładanych koszach, więc po pierwsze nie było zbyt wielkiego pola manewru (boiska były zbyt małe, co raczej niwelowało możliwość minięcia i wchodzenia pod kosz), a po drugie groziło kontuzją (kostka brukowa), co niestety potwierdziło się już po pierwszym meczu Pepy (który grał w kategorii do lat 20) – nasz sztandarowy zawodnik skręcił kostkę i na ten sezon wakacyjny jego występy na turniejach stoją pod znakiem zapytania… Biorąc pod uwagę dodatkowo jego niedawną kontuzję nadgarstka, na myśl przychodzi tylko jedno – chłopie, wyzdrowiej w stu procentach, czekamy na Twój powrót do gry!

Mecze grupowe naszego składu w kategorii OPEN były dość łatwe, choć czuliśmy po nich ogromny niedosyt. Już w pierwszym spotkaniu zagraliśmy w tragiczny sposób, kiedy to po chwili przegrywaliśmy 5:0, ale udało się nam pozbierać i mecz zakończyliśmy z wynikiem 12:7. Mówiąc wprost, nie potrafiliśmy się wstrzelić w kosz, graliśmy nie na miarę naszych możliwości, co powodowało sporą frustrację, ale mimo to przeszliśmy wszystkie mecze (cztery wygrane + jedna wygrana walkowerem) i wyszliśmy z grupy na pierwszym miejscu. Nieoceniony pod koszem był nasz nowy “nabytek” składu, czyli Łukasz, który trafił najwięcej punktów z nas wszystkich i poświęcał się za każdym razem, by odratować piłkę z autu, czy z nietrafionego rzutu. Clark wprowadził w naszą grę sporo żywiołu oraz szybkości i brał ciężar zdobywania punktów na siebie, a Wonder i Kacper starali mu się w tym jak najlepiej pomagać. Po turnieju rozegraliśmy jeszcze już standardowo gierkę ze znajomymi – Webberem, Coco oraz Gwiazdorem z LWO. Było efektownie ;).

Następnego dnia rozpoczęły się fazy pucharowe, a to już oznaczało, że nie trafimy na żadną słabszą drużynę i musimy zagrać o wiele lepiej, niż w sobotę. Rozpoczęliśmy mecz w cienkim stylu, dlatego w połowie spotkania przegrywaliśmy 8:4, kiedy to podjęliśmy walkę i minutę przed zakończeniem meczu wyszliśmy na remis 8:8. W końcówce spotkania jednak popełniliśmy błędy, przez co nasza gra w turnieju zakończyła się wynikiem 10:8 dla przeciwników.

W niedzielę odbyły się także pokazy zaprzyjaźnionej ekipy The Squad z Krakowa. W pokazie wystąpił także Kacper, który dał parę ładnych paczek, a także wziął mikrofon od prowadzącego Kacpy, by zarymować freestyle o pokazie. Brylował Clark, który nonstop latał, biegał po piłę, latał, biegał po piłę oraz latał nad obręczą. Sam pokaz minął w zajebiście pozytywnym klimacie i widać było, że publiczności bardzo się podobało. Po turnieju nie obyło się bez odwiedzenia krakowskich boisk, dlatego tym razem wybraliśmy się do Parku Jordana, gdzie na odnowionych koszach na tartanowym podłożu rozegraliśmy gierkę w składach: Kacper, Wonder oraz Wyrwidąb z Krakowa vs Pr0ve, Under oraz Clark. Skończyło się na wyniku bodajże 2:2 w meczach ;). Później przyszedł czas jeszcze na małe 2vs2 (Kacper/Wonder vs Under/Wyrwidąb) – całość została nagrana, było trochę ciekawych akcji, a sam materiał zostanie najprawdopodobniej zaprezentowany niebawem jako osobny klip Harlemu77 i The Squad’u :).

Chcielbyśmy podziękować Kacpie, Clarkowi, jego współlokatorowi oraz Małej za udostępnienie noclegu – sorry za nadużywanie gościnności w te wakacje ;)! Pozdrowienia dla całej krakowskiej braci, przyjezdnych ballerów (LWO!), Anity ;), Mielcara i jego składu, budki z darmowymi Powerade’ami, Bartka dla organizację, Clarka i Łukasza za chęć gry z nami oraz wszystkich tych, których również pozdrawiamy, choć nie wymieniliśmy ich w tym akapicie ;).

Speedballin’2 w Harlem77

Posted in Niusy on lipiec 22, 2008 by news

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą – najlepszy polski mixtape wydany na DVD, Speedballin’ 2, wciąż znajduje się w sprzedaży. Można go zamówić na Allegro, ale jeśli nie chce się Wam czekać na przesyłkę, podbijcie prosto do skateshopu Harlem 77 w Opolu na Ozimskiej 25! Sprawdźcie niepublikowany fragment mixu, na którym znajdzie się tona masakrycznych akcji zawodników z całej Polski:

H77 Online Mixtape Pt.2

Posted in Niusy on lipiec 17, 2008 by news

Harlem 77 Online Mixtape pt.2 już jest – kliknijcie w odnośnik poniżej, by go obejrzeć na YouTube lub ściągnąć z serwerów Sendspace. Na mixie akcje z turniejów GramyFair Summer Edition w Krakowie, z Otmuchowa, Nysy, Gliwic, Plaży na Cyplu, Outline Basketball Battle, trochę akcji z opolskich boisk, z Korftanowa, niesamowity pojedynek na wsady Slash vs Pepa i jeszcze więcej.

Czytaj dalej »

Survival na Cyplu

Posted in Niusy on lipiec 16, 2008 by news

Ostatni weekend spędziliśmy we Wrocławiu. Nooo, tak prawie że, bo w Mietkowie. W sumie, to nawet możnaby powiedzieć, że pod Mietkowem. Odbył się tam jak co roku turniej Plaża Na Cyplu, na który postanowiliśmy zawitać w trójkę: Bartu, Kacper oraz Wonder. Na dzień dobry rozegraliśmy mecz z juniorami ze Świdnicy i znów dała się nam we znaki “niepozorność przeciwnika” – już po chwili dostawaliśmy 6:0. Udało nam się jednak doprowadzić do remisu 7:7 w następnych kilku akcjach i dopiero w dogrywce po wejściu pod kosz Wondera udało nam się zwyciężyć ten trudny mecz. Drugi mecz rozegraliśmy z – jak się później okazało – zwycięzcami turnieju sprzed dwóch lat i finalistami z zeszłego roku w jednym i pod koniec meczu sami nie wiedzieliśmy, jak to się stało, że poddaliśmy się w tym meczu jakby zupełnie bez walki. Trzeci i ostatni mecz w grupie był najważniejszy, bo wygrana w nim decydowała o wyjściu z grupy. Ostra obrona, kilka błędów przeciwników, skupienie i mecz roztrzygnął się wynikiem 4:3 dla nas. We wszystkich meczach ducha walki pokazał Kacper, który nie poddawał się i walczył o piłkę do samego końca. Zagrał on także w pojedynkach 1on1, gdzie po przejściu pierwszej rundy trafił na Fat Alberta, takiego naszego ziomka, którego łatwiej przeskoczyć, niż obejść – no cóż, z nim zbyt większych szans nie miał ze względu na warunki fizyczne. Fat Albert doszedł do finału w pojedynkach 1on1.

Jeszcze tego samego wieczoru rozegraliśmy naprawdę niesaaamowicie smaczną gierkę z zawodnikami ze Świdnicy oraz z ekipą White Niggas – było duuuużo dobrych akcji, crossów, wsadów, alleyoopów, trójek i trików, ale wyszło to tak, że nie filmowaliśmy tej gierki ;).

Następnego dnia rozpoczęły się rozgrywki fazy pucharowej – nam trafiła się ekipa graczy, którzy przyjechali aż z Gdańska. Mieli w swych szeregach podkoszowego, na którego nie było rady grając w naszym niskim składzie – trafiał nam dosłownie wszystko, przypominając stylem gry Hakeem’a Olajuwon’a. Mimo walki, nie mieliśmy zbyt wielkich szans i mecz zakończył się wynikiem 15:9 dla nich.

Co prawda, o samym turnieju moglibyśmy napisać cały elaborat, ale kurde, po co ;). Turniej naprawdę konkretny, zajebisty klimat jednego boiska, na którym rozgrywają się po kolei wszystkie mecze, starzy znajomi, nowi znajomi, wielu graczy z całej Polski – no jak tu się nie cieszyć? Pozdrowienia dla wszystkich, którzy pojawili się na imprezie oraz dla Loca, za jam session ;).

Juliada, Kraków, 19-20 lipca – we be here.

GFSE – galeria

Posted in Niusy on lipiec 16, 2008 by news

Kliknijcie w odnośnik poniżej, by zobaczyć naszą galerię zdjęć z turnieju GramyFair Streetball Challenge Summer Edition. Autorami zdjęć są Doris oraz Kamil Kałużyński.

Czytaj dalej »

GramyFair nie do końca

Posted in Niusy on lipiec 6, 2008 by news

W dniach 28-29 czerwca (a nawet i później ;)) graliśmy na turnieju GramyFair Streetball Summer Edition w Krakowie – jednym z najlepszych, cyklicznych turniejów organizowanych w Polsce. Nasz skład, mocno okrojony (Bartu, Kacper, Wonder), zjawił się tam pół godziny przed południem. Pierwsza reakcja – gdzie są wszyscy? Niewielka liczba playerów, jeszcze mniejsza liczba widzów… Aura wokół nie zapowiadała udanego turnieju. Ale jednak, wszystko zaczęło się rozkręcac, ekipy przybywały, aż w końcu ich granica oscylowała w liczbie ponad 40 teamów! Po wylosowaniu numerku drużyny (niezbyt szczęśliwe “13″) przystąpiliśmy do gry. Pierwszy mecz i już ostre baty od zwycięzców zimowej edycji turnieju GF, o tym meczu nawet nie ma co pisac ;). Drugie spotkanie zapowiadało się niezbyt ciekawie, ale już po zaledwie dwóch akcjach okazało się, że to będzie najbardziej interesujące spotkanie z naszym udziałem w turnieju. Dlaczego? Z powodu rozchwiania emocjonalnego jednego z przeciwników :) Ciągłe przepychanki, ostre słowa, chamskie zagrywki, faul za faulem, aż w końcu obserwatorka meczu chciała zarządzic dyskwalifikację Kacpra oraz przeciwnika, co jednoznacznie oznaczałoby naszą przegraną, bo przecież nie mieliśmy rezerwowego. Udało nam się jednak ją przekonac, że gramyfair dalej, aż do momentu, w którym chciała zdyskwalifikowac Barta. Znów udało się ją przekonac ;). Wonder w jednej z akcji wdarł się w przepychanki oraz utarczki słowne z tym samym gościem, ale jego jednak nie chciała zdyskwalifikowac. Nie wiadomo, czy stwierdziła, że to nie ma sensu, czy może polubiła podejście Wondera do meczu (później powiedziała “podobało mi się twoje zachowanie w tym meczu” – jakby ktoś miał jej numer bądź namiary na nasząklasę to czekamy na info w komentarzach), grunt, że go wygraliśmy. Do trzeciego meczu podeszliśmy ze sporym dystansem, które w końcu zamieniło się w totalną niedyspozycję oraz olanie gry… zero walki, a gdy już się przebudziliśmy, było za późno, by nadrobic straty. Przegrywanie meczu ze względu na własne podejście boli najbardziej… czwarty i zarazem ostatni mecz w turnieju był typowym ‘meczem o pietruszkę’, dlatego podeszliśmy do niego chyba z jeszcze większym dystansem i mimo sporej przewagi na początku również go przegraliśmy. Ale jakiego Kacper alleya prawie wykończył, ajjj… szkoda, że tylko prawie ;).

Po turnieju nadal byliśmy głodni gry, dlatego nie obyło się bez kilku luźnych gierek, gdzie nad obręczami szalał Kacper. Na kamerze zostało uchwyconych kilka paczek i alleyi z meczy, ale zanim nastał czas na naprawdę kozacką paczkę, wyczerpała się bateria ;). Nie wiadomo, jak to się stało, ale w trakcie gierki 5na5 Kacper wyskoczył w trumnie pomiędzy trzech obrońców i złapał jedną ręką dwa metry od obręczy alleya od Pr0ve’a z Krakowa, po czym wpakował ją z ogromną siłą do kosza. Kuuuurde, nikt z nas nie wiedział, że on tak umie ;).

Następny dzień turnieju nie zapowiadał zbyt wielu atrakcji z naszym udziałem, aaale zaczęło się, gdy przyjechał Pepa i rozpoczął się konkurs wsadów. To była, w skrócie ujmując, krakowska masakra obręczy piłką koszykową. Nasz wyskakany kumpel Eazy (pisaliśmy o nim już apropo turnieju w Gliwicach) pokazał swoje powery, Slash jak zwykle pokazywał swe finezyjne loty, szalony Yamaan pokazał, co mu siedzi w głowie (bójcie się) a Peps, mimo kontuzji ręki (gips ściągneli mu dwa tygodnie przed turniejem, wariat) wystąpił i… na początku myśleliśmy, że po prostu “solidnie się zaprezentuje” (przez kontuzję), ale już po chwili było wiadome, że zrobi coś niesamowitego. I zrobił.

Finał pomiędzy Slash’em i Pepą był wymianą niesamowitych paczek, a publicznośc nie potrafiła wybrac zwycięzcy. Slash dał swój ’signature dunk’, czyli korbę, dołożył do tego power 360 z narzutu, pompkę z narzutu oraz elbow-in-rim… Pepa pokazał klasycznie pompkę oraz mega narzut z naskoku, ale dołożył do tego też efektowną kołyskę oraz power z jednej nogi, ale to nie wszystko. W jednej z prób finałowych Slash wyskoczył i dał swój najprawdopodobniej najbardziej znany dunk (z takiego względu, że wykonał go jako pierwszy w Polsce), czyli wsad z obrotem o 540 stopni – wszyscy posrali się ze szczęścia, aż tu nagle znikąd wyskoczył Pepa i… zrobił dokładnie to samo, ale zakończył go – w przeciwieństwie do Slasha – dwoma rękoma. MAAASAAAKRAAAAAAAAAA. Jurorzy sami nie wiedzieli, kto powinien wygrac, ale w końcu zdecydowały punkty – Slash wygrał mając na koncie jedno oczko więcej. Całośc pojedynku Slash vs Pepa zobaczycie na drugiej części Harlem77 Online Mixtape, nie wiadomo jeszcze kiedy się pojawi, ale pewnie prędzej, niż później, więc czekajciee dziewczyny i chłopaczki ;].

Wyjazd dla nas nie zakończył się konkursem wsadów, wręcz przeciwnie – dzięki uprzejmości Kacpy oraz jego rodziny Wonder wrazł z Kacprem został u niego przez następne dwa dni, by pozwiedzac Kraków, pograc w basket, pobaletowac oraz… odkryc siebie ;).

Chcielibyśmy podziękowac grupie organizacyjnej GramyFair za świetny turniej oraz naszym znajomym za wspólną gierkę, rozmowy i siedzenie razem w tym najmniej profitowym sporcie w Polsce ;) Pozdro dla Kacpy, Eazy’ego, Pr0ve’a, Coco, Webber’a, Jastrzębia, Plewsona, Dżejsona, Kejdżizyl Manizyl ;), Olki, Wocia, Ulfa, ich kołcza oraz całej reszty graczy, o których teraz nie wspomnieliśmy, a wtedy z nami byli. Szacunek i do zobaczenia następnym razem! Wielkie pięc także dla największej damy wśród koszykarek, czyli naszej super ekstra fajnej Doris ;).

Mieliśmy okazję podziwiac krakowskie mury, gdzie ludzkie historie opisywał swymi graffiti między innymi Imp2k… Poznajcie “Lolę”:

Więcej jego prac możecie znaleźc tutaj: http://www.imp2k.com/