GramyFair nie do końca

W dniach 28-29 czerwca (a nawet i później ;)) graliśmy na turnieju GramyFair Streetball Summer Edition w Krakowie – jednym z najlepszych, cyklicznych turniejów organizowanych w Polsce. Nasz skład, mocno okrojony (Bartu, Kacper, Wonder), zjawił się tam pół godziny przed południem. Pierwsza reakcja – gdzie są wszyscy? Niewielka liczba playerów, jeszcze mniejsza liczba widzów… Aura wokół nie zapowiadała udanego turnieju. Ale jednak, wszystko zaczęło się rozkręcac, ekipy przybywały, aż w końcu ich granica oscylowała w liczbie ponad 40 teamów! Po wylosowaniu numerku drużyny (niezbyt szczęśliwe “13″) przystąpiliśmy do gry. Pierwszy mecz i już ostre baty od zwycięzców zimowej edycji turnieju GF, o tym meczu nawet nie ma co pisac ;). Drugie spotkanie zapowiadało się niezbyt ciekawie, ale już po zaledwie dwóch akcjach okazało się, że to będzie najbardziej interesujące spotkanie z naszym udziałem w turnieju. Dlaczego? Z powodu rozchwiania emocjonalnego jednego z przeciwników :) Ciągłe przepychanki, ostre słowa, chamskie zagrywki, faul za faulem, aż w końcu obserwatorka meczu chciała zarządzic dyskwalifikację Kacpra oraz przeciwnika, co jednoznacznie oznaczałoby naszą przegraną, bo przecież nie mieliśmy rezerwowego. Udało nam się jednak ją przekonac, że gramyfair dalej, aż do momentu, w którym chciała zdyskwalifikowac Barta. Znów udało się ją przekonac ;). Wonder w jednej z akcji wdarł się w przepychanki oraz utarczki słowne z tym samym gościem, ale jego jednak nie chciała zdyskwalifikowac. Nie wiadomo, czy stwierdziła, że to nie ma sensu, czy może polubiła podejście Wondera do meczu (później powiedziała “podobało mi się twoje zachowanie w tym meczu” – jakby ktoś miał jej numer bądź namiary na nasząklasę to czekamy na info w komentarzach), grunt, że go wygraliśmy. Do trzeciego meczu podeszliśmy ze sporym dystansem, które w końcu zamieniło się w totalną niedyspozycję oraz olanie gry… zero walki, a gdy już się przebudziliśmy, było za późno, by nadrobic straty. Przegrywanie meczu ze względu na własne podejście boli najbardziej… czwarty i zarazem ostatni mecz w turnieju był typowym ‘meczem o pietruszkę’, dlatego podeszliśmy do niego chyba z jeszcze większym dystansem i mimo sporej przewagi na początku również go przegraliśmy. Ale jakiego Kacper alleya prawie wykończył, ajjj… szkoda, że tylko prawie ;).

Po turnieju nadal byliśmy głodni gry, dlatego nie obyło się bez kilku luźnych gierek, gdzie nad obręczami szalał Kacper. Na kamerze zostało uchwyconych kilka paczek i alleyi z meczy, ale zanim nastał czas na naprawdę kozacką paczkę, wyczerpała się bateria ;). Nie wiadomo, jak to się stało, ale w trakcie gierki 5na5 Kacper wyskoczył w trumnie pomiędzy trzech obrońców i złapał jedną ręką dwa metry od obręczy alleya od Pr0ve’a z Krakowa, po czym wpakował ją z ogromną siłą do kosza. Kuuuurde, nikt z nas nie wiedział, że on tak umie ;).

Następny dzień turnieju nie zapowiadał zbyt wielu atrakcji z naszym udziałem, aaale zaczęło się, gdy przyjechał Pepa i rozpoczął się konkurs wsadów. To była, w skrócie ujmując, krakowska masakra obręczy piłką koszykową. Nasz wyskakany kumpel Eazy (pisaliśmy o nim już apropo turnieju w Gliwicach) pokazał swoje powery, Slash jak zwykle pokazywał swe finezyjne loty, szalony Yamaan pokazał, co mu siedzi w głowie (bójcie się) a Peps, mimo kontuzji ręki (gips ściągneli mu dwa tygodnie przed turniejem, wariat) wystąpił i… na początku myśleliśmy, że po prostu “solidnie się zaprezentuje” (przez kontuzję), ale już po chwili było wiadome, że zrobi coś niesamowitego. I zrobił.

Finał pomiędzy Slash’em i Pepą był wymianą niesamowitych paczek, a publicznośc nie potrafiła wybrac zwycięzcy. Slash dał swój ’signature dunk’, czyli korbę, dołożył do tego power 360 z narzutu, pompkę z narzutu oraz elbow-in-rim… Pepa pokazał klasycznie pompkę oraz mega narzut z naskoku, ale dołożył do tego też efektowną kołyskę oraz power z jednej nogi, ale to nie wszystko. W jednej z prób finałowych Slash wyskoczył i dał swój najprawdopodobniej najbardziej znany dunk (z takiego względu, że wykonał go jako pierwszy w Polsce), czyli wsad z obrotem o 540 stopni – wszyscy posrali się ze szczęścia, aż tu nagle znikąd wyskoczył Pepa i… zrobił dokładnie to samo, ale zakończył go – w przeciwieństwie do Slasha – dwoma rękoma. MAAASAAAKRAAAAAAAAAA. Jurorzy sami nie wiedzieli, kto powinien wygrac, ale w końcu zdecydowały punkty – Slash wygrał mając na koncie jedno oczko więcej. Całośc pojedynku Slash vs Pepa zobaczycie na drugiej części Harlem77 Online Mixtape, nie wiadomo jeszcze kiedy się pojawi, ale pewnie prędzej, niż później, więc czekajciee dziewczyny i chłopaczki ;].

Wyjazd dla nas nie zakończył się konkursem wsadów, wręcz przeciwnie – dzięki uprzejmości Kacpy oraz jego rodziny Wonder wrazł z Kacprem został u niego przez następne dwa dni, by pozwiedzac Kraków, pograc w basket, pobaletowac oraz… odkryc siebie ;).

Chcielibyśmy podziękowac grupie organizacyjnej GramyFair za świetny turniej oraz naszym znajomym za wspólną gierkę, rozmowy i siedzenie razem w tym najmniej profitowym sporcie w Polsce ;) Pozdro dla Kacpy, Eazy’ego, Pr0ve’a, Coco, Webber’a, Jastrzębia, Plewsona, Dżejsona, Kejdżizyl Manizyl ;), Olki, Wocia, Ulfa, ich kołcza oraz całej reszty graczy, o których teraz nie wspomnieliśmy, a wtedy z nami byli. Szacunek i do zobaczenia następnym razem! Wielkie pięc także dla największej damy wśród koszykarek, czyli naszej super ekstra fajnej Doris ;).

Mieliśmy okazję podziwiac krakowskie mury, gdzie ludzkie historie opisywał swymi graffiti między innymi Imp2k… Poznajcie “Lolę”:

Więcej jego prac możecie znaleźc tutaj: http://www.imp2k.com/

Odpowiedzi: 2 do “GramyFair nie do końca”

  1. kacper Powiedział/a:

    no dwa metry to taka ostra przesada;) ale giera byla spoko pozdrowienia dla ballerow,ekipy white niggas za giere i dobry melanz;). Najwieksze pozdro dla Kacpy za to ze nas przygarnal, pokazal Krakow i za te freestayle ziomusssss(o kawie to juz kraza legendy;))wyjazd na mega plus a do tego konkurs wsadow wa-ria-ty no i tyle jo a no i grafy uff kozackie jak ktos sie wybiera to ogladnac obowiazkowo

  2. dorota_bbb Powiedział/a:

    ojej, aż się zarumieniłam;) dzięki wielkie! ja również pozdrawiam moich ulubionych koszykarzy:)) i zapraszam na jakiś turniej do stolicy – przy okazji zaimprezujemy i takie tam:P

    p.s. Kacper, ta Twoja fotka z alley’a jest chyba najlepszą, jaką w życiu zrobiłam! proszę koniecznie dodać na stronkę:)

Dodaj komentarz