Szybka akcja chłopaki i dziewczyny – Pr0ve z The Squad’u z Krakowa zmontował piętnastominutowy mixtape z turnieju GramyFair Summer Edition, na którym pojawiliśmy się pod koniec czerwca. Pamiętacie, Slash vs Pepa, dwie pięćsetczterdziestki, na Harlem pt.2 było tego pełno. Ściągajcie całego tejpa, bo naprawdę warto, sprawdźcie jaki klimat panował na jednym z najlepszych turniejów streetball w Polsce!
Archiwum dla sierpień, 2008
GramyFair 2008 SE Official Mix
Posted in Niusy on sierpień 31, 2008 by newsWF z Sędzią Łukaszem
Posted in Niusy on sierpień 14, 2008 by newsW miniony wtorek na hali Gimnazjum nr4 w Opolu odbył się WF prowadzony przez Sędziego Łukasza. Dobra zabawa, streetballowy klimat oraz dobra nuta puszczana z głośników sprawiła, że był to jeden z najbardziej niezapomnianych turniejów, na którym dane nam było zagrać. Graliśmy 3na3 na dwa kosze, obijaliśmy się o drabinki no i poza tym był to jedyny taki turniej sędziowany przez profesjonalistę! Zajęliśmy trzecie miejsce (na pięć ekip). Zagrali: Szred, Wonder oraz, na bonusie, Płaski Pudel. Do zobaczenia za rok.
IV miejsce w Pradze, czesko!
Posted in Niusy on sierpień 11, 2008 by newsAchtung! Zanim przystąpicie do czytania – możecie wchodzić na tą stronę używając bardziej ludzkiego adresu – www.harlem77.com. Zapiszcie sobie ten adres w ulubionych czy coś tam i zapomnijcie o tamtym z końcówką ‘4.pl’.
Drugi i trzeci sierpnia – najprawdopodobniej najlepszy koszykarski weekend, który spędziliśmy w gronie ekipy Harlem 77 Opole. Już ładne parę miesięcy temu otrzymaliśmy zaproszenie od organizatorów turnieju Prague International Streetball Cup na możliwość reprezentowania Polski, a wraz z pomocą firmy Sixty-Nine udało nam się wybrać na ten turniej w składzie: Bartu, Kacper, Szred oraz Wonder. Harlem 77 Opole wspomagani przez kierowcę ogarniacza Marcina znaleźli się w Pradze późnym wieczorem w piątek i po dotarciu do Hotelu Hasa, zaczęli przed snem myśleć o taktyce gry na weekend. Nie była to zbyt długa rozmowa ;].
Sobotni poranek nie wyglądał zbyt zachęcająco. Deszcz za oknem, szare chmury, Marcin leżący obok… Podjechaliśmy do centrum miasta i co? Okazało się, że wpadliśmy na miejsce jako pierwsi. Byliśmy szybsi nawet od organizatorów, ale przynajmniej były rozłożone kosze, to sobie porzucaliśmy i już wtedy zawładnęliśmy sercami naszych pierwszych fanów, miejscowych żuli. Deszcz padał co chwila, słońca nie było, graliśmy na krzywej (i przez deszcz – śliskiej) kostce, po której fajnie jeździ się tylko dorożkami, generalnie nie zapowiadało się na udany turniej.
Po dłuższym czasie, rozlosowaniu grup, nastał czas na pierwsze spotkanie i już na wstępie przekonaliśmy się, że to nie będzie prosty turniej. Dało się zauważyć, że żadna z grających dwunastu ekip nie znalazła się tu przez przypadek, a poziom ogółem wyglądał na o wiele wyższy niż, porównując, na ostatnich turniejach w Łodzi, czy w Gliwicach. Nasz przeciwnik ze Słowacji grał bardzo siłowo, zdobywając punkty spod kosza, ale graliśmy ostro w obronie, byliśmy w dobrej dyspozycji rzutowej i po długim i męczącym meczu wygraliśmy 18:14. Szred szalał z trójami, jak zwykle. Drugie spotkanie zapowiadało się na nieco prostsze, ale tylko z pozoru, przeciwnicy byli bardzo wojowniczo nastawieni i nie obyło się bez ostrych przepychanek, obrzucania epitetami (zabawnie tak, każdy w swoim języku, hehe), aż w końcu mecz zakończył się wynikiem 16:12 dla nas. Wtedy właśnie przekonaliśmy się o niesamowicie skutecznej, ale też niesamowicie nie fair zasadzie narzuconej przez organizatorów – kiedy atakujący nie trafi, a obrońca zbierze po nim piłkę, to wystarczy, że poda swojemu koledze z drużyny, który stoi tuż obok niego i kolega może dobić i zdobyć dzięki temu punkty. Nie trzeba po zbiórce wychodzić poza linię, by zaczynać nowej akcji, więc możecie sobie wyobrazić, jak trudne dla nas było “przestawienie się” na taki rodzaj gry dający tyle do popisu podkoszowym zawodnikom.
Trzecie spotkanie się nie odbyło – wygraliśmy go walkowerem. Naszym czwartym przeciwnikiem była drużyna “Club Essential” z Rosji, która pokonywała swych wcześniejszych przeciwników wynikiem 30:5… Różnica poziomów była przeogromna, nie byliśmy w stanie poradzić sobie z centrem przeciwników, który zbierał, wchodził pod kosz, wsadzał z miejsca, rzucał trójki i ujmując to krótko, był najwszechstronniejszym zawodnikiem turnieju. Mecz przegraliśmy z wynikiem oscylującym w granicy 30:17. Ostatni mecz grupowy w tym dniu rozegraliśmy w tak fatalnym stylu, że nie da rady tego opisać. W skrócie, nie trafialiśmy praktycznie nic, przy niemalże stuprocentowej skuteczności przeciwnika. Druga przegrana jednak nie zabierała nam prawa do wyjścia z grupy i następnego dnia przystąpiliśmy do rozgrywek pogrupowych.
W sobotę odbyły się także eliminacje do konkursu wsadów, który stał na dość średnim poziomie. Harlem reprezentowali Bartu (który popisał się 360 z jednej nogi) oraz Kacper, który swoimi dwoma pakami dostał się do finałów następnego dnia. Dał za pierwszym podejściem powera oraz megakorbę z naskoku, która była najlepszą paką tego dnia.
Swoją drogą chcielibyśmy podziękować organizatorom za genialny pomysł dawania kuponów na darmowe cheeseburgery i małą colę w pobliskim McDonaldzie dla zawodników. Aha, no i Praga nocą jest piękna.
W niedzielę pogoda była już o wiele bardziej ustatkowana – słońce nie znikało, deszcz się nie pojawiał, można grać bezproblemowo, biorąc na poprawkę krzywą kostkę brukową. Losowanie par pucharowych i trafiła kosa na kamień. Trafiliśmy na drużynę ligowych wyjadaczy z Estonii i już po krótkim czasie przegrywaliśmy z nimi 9:0. Center estończyków zdobył nam wszystkie punkty, był nie do przejścia w obronie. W pewnym momencie Bartu niefortunnie skręcił kostkę i skończył się jego występ na tym turnieju… dostaliśmy specyficznej mobilizacji, by wygrać, podjęliśmy walkę, ale było już za późno, by cokolwiek zmienić i przegraliśmy ten mecz wynikiem 16:10. Pucharowy system rozgrywek, przegrany odpada, się zirytowaliśmy, że na nas padło tak szybko… i wysłaliśmy delegata po cheesy i colę do Maca. Padło na Wondera. Gdy stał już w kolejce do Maca wbiegł Szred i zawołał, że jednak gramy jeszcze jeden mecz i w ten sposób przystąpiliśmy do dalszej gry. Następne spotkanie (rozegrane z drużyną, z którą dostaliśmy na końcu poprzedniego dnia – tym razem nie popełniliśmy tych samych błędów) upłynęło pod popisem rzutowym Szreda, przez co mogliśmy zagrać w kolejnym, który również przeszliśmy zwycięsko. Dotarliśmy do półfinałów i już byliśmy w czwórce najlepszych drużyn turnieju, wraz z naszymi przyszłymi przeciwnikami, Rosjanami oraz Estończykami. Na początku trzymaliśmy poziom remisu, ale zaczęliśmy popełniać wiele błędów, przez co straciliśmy wiele punktów i gdy pod koniec zaczęliśmy je odrabiać, zabrakło nam na to czasu. Przegraliśmy 20:14, ale nie ma co ukrywać – przeciwnicy naprawdę byli od nas lepsi. Mecz o trzecie miejsce między nami a Estończykami się nie odbył, gdyż dostaliśmy od nich w tyłek już wcześniej, dlatego zostaliśmy na czwartej lokacie. Chyba nie tak źle jak na międzynarodowy turniej.
W międzyczasie odbył się także finał konkursu wsadów, gdzie Kacper dał jedną, ale najefektowniejszą pakę całego konkursu. Taaaaka korba, że ludzie się posrali, a jeden z jury (zawodnik ligowy z Czech) aż wstał i złapał się za głowę. Będzie na Harlem pt.3.
Co więcej można napisać? Jesteśmy zadowoleni z wyjazdu, z naszej gry, mamy ciekawe doświadczenia z Pragi (;)), nic tylko czekać na kolejną edycję tego turnieju, na którą na pewno chętnie byśmy wbili. Podziękowania dla Marcina, który żył w swej wstrzemięźliwości jako kierowca busa Sixty-Nine i dla wszystkich, dzięki którym ten wyjazd był możliwy. Kliknijcie w linka poniżej, by obejrzeć dość sporą galerię zdjęć z turnieju!
GFSE2008 – Nowe foty
Posted in Niusy on sierpień 11, 2008 by news
Sprawdźcie nowe fotki z turnieju GramyFair Streetball Challenge, który odbył się pod koniec czerwca w Krakowie. To właśnie na tym turnieju odbył się pojedynek na wsady między Slashem a Pepą, który mogliście obejrzeć na Online Mixtape Pt.2. Miłego oglądania.
PS. Sprawdźcie starsze fotki.
PS2. Fotogaleria oraz relacja z wyjazdu do Pragi pojawi się jeszcze dzisiaj!


